czyli to co w kubełek pamięci zmieciono ze stołu życia
Blog > Komentarze do wpisu

KLECZKOWO W CZASACH OKUPACJI

Po długim milczeniu, wynikającym nie tyle z braku temtaów co czasu na pisanie, powracam z planem napisania kilku odcinków na temat Kleczkowa.

Internet wciąż mnie zaskakuje pozytywnie. Dawno temu zamieściłem na blogu wpis p.t. „Spowiedź dziadka” i zdązyłem już o nim zapomnieć kiedy pewnego dnia niespodziewanie w swojej skrzynce pocztowej znalazłem e-mail z prośbą o pozwolenie wykorzystania tego tekstu. Tak nawiązałem kontakt z osobą, która mieszkała po sąsiedzku i bawiła się z moim kuzynem, a potem z inną, przygotowującą broszurę na zjazd absolwentów miejscowej szkoły.

Po wielu latach nagle wracam wirtualnie do korzeni, do rodzinnej wsi mojej nieżyjącej już mamy.

Obiecałem, że napiszę co wiem, ale zamiast wysyłać to ulotnym e-mailem, wolę zapisać to na trwałe. Będą to jednak naprawdę okruchy (zgodnie z tytułem bloga) – to co zapamietałem z rozmaitych opowieści.

 

*   *   *

 

Okres drugiej Wojny Światowej w Kleczkowie w opowieściach mojej mamy oraz jej sióstr wyraźnie dzielił się na przed i po ataku Niemiec na ZSRR.

W 1939 roku Kleczkowo znalazło się pod okupacją radziecką. Bolszewicy oczywiście natychmiast zaczęli nekać bogatszych mieszkańców wsi. Ubogim rodzinom, a do takich należała rodzina mojego dziadka większa krzywda na ogół się nie działa. Na co zwracano uwagę w opowieściach, to nauka w szkole. Ponoć już w październiku, po ustaniu działań wojennych, szkoła wznowiła swoją działalność, a nauka była obowiązkowa. Oczywiście zaczęła się w niej indoktrynacja, ale zachowano też nauczanie po polsku.

Represje zwłaszcza wobec inteligencji nasilały się jednak na tyle, że ponoć wkraczające wojska niemieckie po zaatakowaniu Związku Radzieckiego ludność Ostrołęki witała kwiatami. Była to jednak tylko chwilowa radość. Z deszczu pod rynnę – tak możnaby określić tę zamianę. Wkrótce doświadczono terroru hitlerowskiego. Tym razem, jak wynikało z tych opowieści, barziej cierpieli biedniejsi mieszkańcy. Bogatsi łatwiej dawali sobie radę w trudnej, wojennej, rzeczywistości, a poza tym przeciętni, niemieccy żolnierze mieli więcej respektu dla bardziej dystyngowanych obywateli. Szkoła nie działała, ponieważ Niemcy uważali, że rasie niewolników wykształcenie nie jest konieczne.

Trzecim okresem, były niespokojne czasy po wyzwoleniu. W lasach wciąż ukrywali się żołnierze AK, na których ludowa władza urządzała zasadzki. Partyzanci nocami pojawiali się we wsi. Udowodniona pomoc oczywiście podlegała surowej karze. Z drugiej strony żołnierze ci, aby przeżyć nie mogli ograniczac się wyłacznie do próśb i oczekiwania na to, co dadzą dobrzy ludzie. Nie od dziś wiadomo, że wojna nie jest dla gentlemanów. Społeczność wsi była podzielona. Odmienne sympatie polityczne oraz strach przed zemstą jednej albo drugiej strony...

Pewnego dnia nadjechałyogromne oddziały regularnego wojska. Rozwinęłi się w tyralierę i szerokim pasem przeczesywali w dosłownym tego słowa znaczeniu każdą połać ziemi, kązdy fragment lasu albo pola, każdą chałupę z zabudowaniami gospodarczymi. Nie wiem jakim rezultatem zakończyła się ta akcja, ani jaki miała kryptonim. W każdym razie partyzanci po niej już się nie pojawili. Można przyjąć, że dopiero wtedy takj naprawdę zakończyła się w Kleczkowie II Wojna Światowa.

Szkoła wznowiła działalność jesienią 1945 roku. Oprócz normalnych roczników, uczęszczali do niej ci, którym lata nauki odebrała wojna. Nie wszyscy jednak mogli. Bieda, konieczność pracy sprawiały, że niektóre osoby kończyły tylko wieczorowe kursy, aby w przyspieszonym tempie uzyskać podstawowe wykształcenie.

 

Jiangyin, 05.04.2010; 16:45 LT

poniedziałek, 05 kwietnia 2010, searover

Polecane wpisy

  • ŚWIERSZCZYK

    Niełatwo znaleźć trudniejsza nazwę do wymówienia dla dzieci. No, ale dla małych dzieci to był Miś, a Świerszcyk był dla takich, którym już raczej mama nie musi

  • LODY PINGWINY

    Ciekawe czy dziecięce, pierwsze doświadczenia deformują pamięć tak, by rozmaite wspomnienia miały ów szczególny posmak, do którego w dorosłym życiu dążymy, najc

  • NA ZŁOŚĆ

    Na złość mamie odmrożę sobie uszy. To znane powiedzenie odzwierciedla dość swoiscie pojętą logikę niektórych dziecięcych zachowań. Jak to w dawnych wielodzietny

  • Ryszard Petru

    Czy Pertu zaszkodzi wyjazd na Maderę? - Nie sądzę. Wyborcy Petru nie oczekują po nim, że będzie przykładnym mężem i głową rodziny. Petru się nie przedstawiał ja

  • Bartek Sabela "Wszystkie ziarna piasku"

    Tego reportażu nie da się czytać spokojnie. Już dawno żadna lektura nie wywołała we mnie tylu emocji, tyle gniewu. Już dawno nie czułam się tak bezsilna, tak pr

Komentarze
2014/02/19 11:42:14
Szukam czegoś co moglabym wrzucać w program pit. Sama nie wiem czy mam jakieś zniżki ale wolałabym się zorientować czy faktycznie coś mi się należy.