czyli to co w kubełek pamięci zmieciono ze stołu życia
RSS
poniedziałek, 24 września 2007

 

Powinienem był go zacząć pisać najpóźniej trzy lata temu, kiedy jeszcze żyła moja mama. Mama lubiła opowiadać o swoim życiu, więc byłaby prawdziwą kopalnia tematów. Teraz pozostaje mi wygrzebywać z niemałym trudem to co gdzieś utkwiło w zakamarkach mojej pamięci. Prawdziwe okruchy, strzępy większych opowieści, często zupełnie błahe. Może uda się zachowac przynajmniej to. Dodam jeszcze wspomnień z lat dziecinnych, tylko co to są lata dziecinne? Gdzie kończy się tamta beztroska? Niech będzie urzędowo, do lat osiemnastu. W takim razie granicą, poza którą ten blog nie powinien wykroczyć niech będzie 31 grudnia 1980 r. Przynajmniej narazie, dopóki  nie zmienię zdania. Byc może zmiana zdania nie będzie konieczna ponieważ znam siebie dobrze i wiem, ze niejeden pomysł trawał tylko chwilę. Słomiany zapał to jedna z moich cech. Zobaczę czy uda mi się go pokonać tym razem.

Naprzód więc, pod prąd zegara!

Aha – nie będzie, bo nie ma byc chronologicznie. To co mi się przypomni jak leci. Tak jak zbiera się okruchy ze stołu.

Miami, 23.09.2007 19:37 LT

09:10, searover
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3